Paweł musiał wracać do Polski po trzech latach pobytu w Anglii. Nie można było powiedzieć, że w tym czasie bawił się świetnie. Dokonał rzeczy tak znamienitych jak szorowanie garów w trzeciorzędnych restauracjach, w których sam pomysł zmywania można było spokojnie zakwestionować w oparciu o to, co się gotowało i jakie towarzystwo miało zamiar, czy też (nie)chęć zjedzenia tegoż, sprzątał w trzeciorzędnych hotelach, był sprzedawcą w małych sklepikach, rozwoził pizzę. Wyjazd był dla niego wybawieniem. Gdyby nie powód, dla którego musiał opuszczać Wyspy, skakałby z radości.
Tak właściwie to sam nie wiedział co z sobą zrobić, telefon z informacją o śmierci dziadka zmienił w Pawle wszystko. Przede wszystkim obudził się z letargu, w jakim się przez ostatni okres znajdował. Wiedział, że musi pozamykać kilka rozdziałów: podziękować pracodawcy, pożegnać się kilkoma znajomymi, i to chyba na zawsze – jedną z pierwszych myśli po tym jak dowiedział się że dziadek nie żyje, było to, że już raczej po pogrzebie pozostanie w Polsce. Do tej pory nie przyznawał się nawet przed samym sobą, że mocno tęskni za rodzinnymi stronami..
Pakować zaczął się praktycznie dwadzieścia minut od odłożenia słuchawki. Był wtorek, pogrzeb miał odbyć się we czwartek, ale i tak Paweł chciał znaleźć się w Pagórach jak najszybciej. Bańka, w której zbierała się tęsknota, tłumiona przez cały okres pobytu nagle pękła.
Popijając piwo prosto z butelki wrzucał do walizki najbardziej potrzebne rzeczy, resztą będzie się mógł zaopiekować sublokator Rafał. Zresztą Paweł i tak nie miał głowy do tego, żeby rozporządzać dobrami, które zgromadził, może każe je odesłać później do Polski, może zostawi, było mu to w zasadzie obojętne. Samolot miał za 2 godziny, był już w sumie spakowany, teraz przyszedł czas, żeby poinformować te kilka istot tutaj, że wyjeżdża, na wypadek tego, że ktoś zacząłby go szukać. Szczerze powiedziawszy wątpił w to, ale wolał mieć to załatwione jak należy.
Wybrał numer do Johna – pracodawcy, właściciela podrzędnej speluny. Po dwóch sygnałach z drugiej strony odezwał się zmęczony głos:
- Taaa, czego chcesz??? –Tak konkretny mógł być tylko John.
- Cześć, właściwie to nie wiem jak zacząć..- Paweł rzeczywiście nie mógł się skupić – Dostałem telefon z Polski, dziadek mi zmarł, musze być na pogrzebie, i… nie wiem czy tu jeszcze wrócę.
- Oki, jak chcesz pieniądze za ostatni tydzień, to idź do baru, niech Laura ci je wypłaci, powodzenia. – Tak konkretny mógł być tylko John.
- Dzięki, hej. – Odpowiedział Paweł do siebie, bo w słuchawce po drugiej stronie nie było już nikogo.
Rzucił komórką na łóżko, stwierdził że musi wziąć prysznic. Czekała go podróż, chciał się odświeżyć. Pomyślał, że po drodze rzeczywiście wpadnie jeszcze po pieniądze do knajpy. Miał jeszcze dużo czasu, nie to, co pieniędzy..
Brume to mgła, a dlaczego akurat mgła?
Już niedługo (mam nadzieję) się dowiesz...
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 524 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Jako, że coś tam próbuję pisać, chciałbym przedstawić to, co "wypociłem" na szerszym forum. Otóż założyłem sobie, że napiszę powieść...
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: